Marta Kochanowska Fotografia Marta Kochanowska Fotografia

Uchwyćmy razem wasze momenty

Uwielbiam powroty

To nie było nasze pierwsze spotkanie. Magdę poznałam już wcześniej – podczas wyjątkowej sesji promującej karmienie piersią na zamku w Mosznej. Pamiętam ją wtedy jako spokojną, ciepłą i pełną naturalnej siły mamę. Fotografie z tamtego dnia wciąż noszą w sobie niezwykłą delikatność, dlatego z radością umieszczę je poniżej, wraz z fotografiami z premiery wystawy „Opolskie – kraina mlekiem płynąca”.

Kiedy Magda napisała do mnie ponownie  tym razem z wiadomością, że spodziewają się drugiego dziecka  poczułam tę znajomą wdzięczność. Uwielbiam, gdy rodziny wracają na kolejne sesje. To coś więcej niż tylko zdjęcia. To poczucie ciągłości, zaufania i tej niepowtarzalnej więzi, która buduje się z każdym kolejnym spotkaniem.

Na sesję przyszła cała trójka: Magda, Szymon i mały Szymek. Na początku Szymek był trochę wycofany – jak to bywa, kiedy otoczenie jest nowe, a w powietrzu unosi się lekkie podekscytowanie. Ale wystarczyło kilka prostych zabaw, trochę ruchu, śmiechu i ciepłych słów, żeby zupełnie się otworzył. Z czasem sam przejął inicjatywę i poprowadził nas, jakbyśmy byli na wspólnej, rodzinnej przygodzie.

Moje sesje to nie ustawianie, a wspólne bycie – zabawy, przytulanie, rozmowy, drobne gesty. I właśnie w tych gestach najlepiej było widać, jak bardzo czekają na swoją małą córeczkę. A mały Szymek z niewielką rezerwą przytulał mamę i jej brzuszek, jakby już wiedział, jak ważną rolę będzie odgrywał jako starszy brat. Onieśmielony nasłuchiwał siostrę. Dla starszaka moment pojawienia się młodszego rodzeństwa to wymagający czas, który potrzebuje wyrozumiałości i ciepła.

Magda i Szymon byli pełni czułości. Wystarczyło na nich spojrzeć, żeby poczuć tę dojrzałą, spokojną miłość, której nic nie trzeba tłumaczyć. Żartowaliśmy nawet, że dzieci z kapusty się nie biorą – bo patrząc na ich bliskość, wszystko stawało się jasne.

Takie powroty przypominają mi, dlaczego kocham fotografować. Mogę obserwować, jak rosną nie tylko dzieci, ale i relacje między rodzicami, jak zmieniają się ich historie i jak każda kolejna sesja dopisuje nowy, piękny rozdział.

I wiem, że już niedługo znów się spotkamy – tym razem w komplecie, z ich maleńką córeczką w ramionach. Nie mogę się doczekać.