Marta Kochanowska Fotografia Marta Kochanowska Fotografia

Uchwyćmy razem wasze momenty

Nigdy nie jest za późno

Jeśli istnieje para, którą naprawdę połączyło ze mną przeznaczenie, to z pewnością są to Ola i Artur.

O tej sesji myślałam długo. Szukałam pary, która spodziewa się dziecka i będzie otwarta na mój pomysł – na trochę inną, luźną i zabawną sesję ciążową. Taką parę znalazłam… ale w ostatniej chwili zrezygnowali. I wtedy napisała do mnie Ola. Był tylko jeden, drobny problem…

Ginekolog przekazał jej, że maluszek może urodzić się dosłownie w każdej chwili, a jeśli nie – konieczna może być indukcja. Wszystko miało zależeć od kontroli, którą miała dzień przed naszą zaplanowaną sesją. Najzabawniejsze w tym wszystkim było to, że ta kontrola odbywała się tego samego dnia i w tej samej klinice, co moja wizyta poporodowa. A dla ciekawskich – nawet o podobnej godzinie!

Jak już wiecie – udało się. Spotkaliśmy się i zatrzymaliśmy w kadrach ten wyjątkowy czas oczekiwania, ostatnie dni we dwoje. Na początku zrobiliśmy kilka luźnych ujęć, z daleka – żeby się oswoić i złapać naturalny rytm.

Z Olą i Arturem złapaliśmy kontakt błyskawicznie. To cudowna para – dojrzała, z dystansem, pełna czułości, humoru i autentyczności. Z takimi ludźmi uwielbiam pracować, rozmawiać, wymieniać się myślami. A zdjęcia? Robiły się same! Wystarczy spojrzeć na te uśmiechy i buziaki – są dokładnie takie, jak Oni: prawdziwe i szczere.

Imię ich synka wciąż pozostawało zagadką (choć ja już podejrzewałam, że decyzja należy do Oli 😄). Na potrzeby sesji przykleiliśmy więc napis „BABY”, a zgodnie z wytycznymi Artura – kryształki mogły być różnokolorowe, ale absolutnie nie różowe!

Zostawiam Was z dalszą częścią historii. Patrząc na zdjęcia, spróbujcie poczuć te emocje: spokój, radość, ekscytację oczekiwania i dojrzałą miłość dwojga ludzi. A na koniec dodam tylko, że z Olą mamy kontakt do dziś. Wymieniłyśmy już setki wiadomości i godziny głosówek – o wysypkach, karmieniu i prowadzeniu działalności w Polsce. I naprawdę to uwielbiam! Bo Wy nie jesteście dla mnie „klientami”. Jesteście moimi rodzinkami, moimi parami, moimi kobietkami.

P.S. To nie było nasze ostatnie spotkanie! Ale to drugie – już z Julkiem – pozostanie tylko dla moich oczu.